Z radością zamieszkałam z dwoma obrazami Karoliny i mam apetyt na więcej. Nasz nowy dom stał sie dzięki nim bardziej przytulny i oswojony. Podobają mi sie ramy, które wraz z obrazami tworzą idealnie dobraną całość. Po prostu lubię na nie patrzeć.
ps. Przyjaciele, którym podarowałam obraz Karoliny Dębickiej w prezencie ślubnym przez 4 miesiące trzymali opakowanie, traktując je jak dzieło sztuki.
Długo szukałam miejsca, aż okazało się, że musi być centralnie. I żadnych przeszkód - żeby się wzrok nie potykał. To ważne, bo obraz źle znosi spojrzenia miałkie i rozlazłe, rozproszone. Karolina powierzyła mi tajemnicę zamkniętą w deformacji i milczeniu. Mam na ścianie twarz - co najmniej jedną - którą uwielbiam, bo ma moc wywracania do spodu.
Dzięki, Karolina.
wkrótce więcej referencji